Weźmy pod lupę osobnika płci męskiej. Na początku zabiega o Ciebie, za wszelką cenę chce Cię poznać, chodzi za Tobą cały wieczór, w czasie którego się poznaliście, wypytuje o Ciebie i chce z Tobą być. Wyznaje Ci nawet po krótkim czasie znajomości miłość, ale dla Ciebie to wszystko za szybko się dzieje, więc nie odwzajemniasz uczucia. Jego słowa wcale nie są puste – wyraźnie czujesz, że Cie kocha. Pewnego wieczoru siedzicie pod rozgwieżdżonym niebem. Widzisz spadającą gwiazdkę, która podobno ma spełniać życzenia… „Żebym go pokochała, tak jak on kocha mnie, bo jest tego wart.” – myślisz. I co? I po upływie czasu zaczynasz czuć w sercu jakąś ciepłą iskierkie, która z dnia na dzień przeradza się w ogromny żar miłość. A on…? a jego płomień wygasa. Mimo, że tak mu się spodobałaś, chce Cie zmieniać. Czy jest w tam jakiś sens? I poraz kolejny w tej historii to on przejmuje inicjatywe – to właśnie on Cie zostawia. A Ty wiesz, że on stał się częścią Ciebie, i że bez niego nic nie ma sensu.
Śmieszne? Naiwne? Dziecinne? … Prawdziwe.
Dziękuję za uwagę.
Dziękuję za uwagę.
„Gdzie siła która kiedyś łączyła nasi przeświadczenie, że gdy objęłam Cie BYŁEŚ CZĘŚCIĄ MNIE?Tak bardzo brakuje mi Ciebie..”